niedziela, 23 sierpnia 2015

Kłamstwa, które sami sobie wmówiliśmy


Nie ważne ile w życiu osiągniemy lub czego nowego się nauczymy, cały czas powtarzamy te same błędy. Czasem są to już tak utarte zwroty, że traktujemy je jak coś normalnego, coś co nierozłącznie istnieje w naszym życiu.

1. Czas pokaże...

"czas pokaże" lub bardziej znane "wszystko się kiedyś ułoży" - najgorsze z naszych kłamstw, przez które zamiast działać i dążyć do ułatwienia sobie chociażby dnia, stoimy w miejscu. Nie myślimy nad rozwiązaniem konfliktu, bądź nie zastanawiamy się nad pomysłami które polepszyłyby naszą sytuację. Gdy pojawia się problem mówimy "stop" bojąc się konfrontacji z nim, ostatecznie dając za wygraną. Czekając i czekając aż "wszystko się ułoży" nadal tkwimy w tym z czego tak bardzo chcielibyśmy się uwolnić.

2. Jestem beznadziejny/-a.

Ty? Beznadziejny/-a, tak? Beznadziejne to jest Twoje myślenie.
Co skłoniło Cię do takiego myślenia? Pryszcz, który pojawił się na Twojej twarzy akurat przed ważnym spotkaniem, czy sterczące boczki w ulubionych dżinsach?
Przecież to jest tylko wygląd, który można łatwo zmienić. Odpowiednie kosmetyki, seria ćwiczeń, a nawet dieta ma znaczenie. Nie dziw się, że Twoja cera aż krzyczy o pomoc, gdy codziennie zajadasz się fast-foodami, zamiast zdrowo się odżywiać.
"To jest tylko stan umysłu" - jak to lubi mówić moja mama. Jest w tym dużo prawdy!
Nie narzekaj i nie zliczaj swoich wad i kompleksów. Gwarantuję Ci, że jeżeli sam/-a nie zaczniesz mówić o nich, inni ich nie zauważają!
Wypisz na kartce te cechy, które w sobie lubisz, nawet te najdrobniejsze. Na pewno jest ich trochę i dzięki nim choć na chwilę przestaniesz się zamartwiać swoimi negatywami. Zacznij pracować nad kompleksami i częściej staraj się dostrzegać swoje pozytywne strony.

3. Wygląd się nie liczy!

"Jesteś okropna, bo patrzysz tylko, jak ktoś wygląda, od razu go oceniając, nie patrząc na jego wnętrze!!" - zarzucą mi.
"Przynajmniej nie jestem hipokrytą" - odpowiem im.
Powiedzmy sobie szczerze. Ile to razy poczułaś motylki w brzuchu, gdy jakiś przystojniak się od Ciebie uśmiechnął, albo jak atrakcyjna dziewczyna długo cię "obczajała"? Jak często zazdrościsz sylwetki modelkom, albo zachwycasz się nad lookiem gwiazd w telewizji?
Wygląd ma znaczenie.
Wygląd stanowi dość ważną rolę. "Jak cię widzą, tak cię piszą", a pierwsze wrażenie może zadecydować o Twojej nowej pracy.
Nie mówię, że charakter się nie liczy! Nikt nie chce utrzymywać kontaktu z prostakami, których nie interesuje druga osoba i są chamscy mimo, że wyglądają nieziemsko.
Patrząc prawdzie prosto w oczy - ładnym osobom jest łatwiej w życiu i nie ma co dyskutować. Może i jest to niesprawiedliwe, ale witam w prawdziwym świecie!

Powinniśmy przestać wierzyć w te kłamstwa, mimo, że czasem nie jest to takie proste. 
Łatwo napisać, łatwo pomyśleć, bądź wyobrazić to sobie, jednak nie zawsze jest to takie banalne do wykonania. 
Trochę wysiłku i włożonego starania, a świat stanie się piękniejszy! 
Zaczniesz iść zdecydowanym krokiem, uśmiechając się przy każdej okazji, gdy przestaniesz zamartwiać się nieistniejącymi problemami, które rodzą się w Twojej głowie! 
To Ty decydujesz w co chcesz wierzyć i co uważasz za prawdę!

Ale ten czas szybko leci!


Pamiętam jeszcze dobrze czasy przedszkolne, jak wszyscy się razem bawili i chowaliśmy mięso pod surówką, bo było niedobre. Wszyscy wierzyliśmy, że świetnie je kamuflujemy i nie rozumieliśmy dlaczego kucharki zawsze je widzą!
Ten strach przed pójściem do pierwszej klasy podstawówki, kiedy wszyscy mówili, że w szkole już nie ma zabawy. 
Pierwsza lekcja i pierwsze złe wrażenie - pani nakrzyczała na mnie, że nie mam fioletowej kredki i nie mam jak pokolorować śliwek w jakimś ćwiczeniu.

Pierwsze przyjaźnie zawarte w szkole, niektóre poza szkołą. Te czasy, kiedy zapraszałam kogoś do domu tylko po to, aby razem grać w jakąś grę mimo, że będąc sama robiłam dokładnie to samo.

Pierwsze miłości, pierwsze złamane serca. Kolega, którego znałam zaledwie godzinę zapytał się, czy będę jego dziewczyną, a ja tak spanikowałam, że powiedziałam, że już mam chłopaka. Najśmieszniejsze było to, że chłopak, którego w to wplatałam wszystkiego się dowiedział i było mi bardzo głupio. Dodam, że z oboma chodziłam do klasy przez jeszcze cztery lata!
Będąc dzieckiem, zawsze marzyłam, by w końcu być nastolatkiem. Patrzyłam na starszych kolegów z wielkim podziwem i chciałam być jak oni. Kiedy już w końcu miałam te naście lat jedyne co było w głowie, to bunt. Nienawidziłam tego, że wciąż było się pod kontrolą i nie byłam samodzielna, "bo w końcu czternaście lat, to prawie pełnoletność".

Wkraczając w świat gimnazjalistów byłam małym, zagubionym dzieciątkiem. Właśnie w tym czasie zaczęłam brać na poważnie przyjaźń, miłość i w końcu zaczęłam zastanawiać się nad tym kim chciałabym zostać i pragnęłam do tego dążyć.
Pierwsze prawdziwe randki, pierwsze prawdziwe złamane serca i te motylki w brzuchu...
Te trzy lata tak szybko minęły! Wciąż dobrze pamiętam, jak w pierwszej klasie był dzień patrona, a nasza klasa była na szarym końcu w każdej konkurencji, tak, jakby to było jakiś tydzień temu!
Cały czas nie mogłam się doczekać, kiedy to będzie ostatnia klasa, kiedy to otrzymam świadectwo i opuszczę progi gimnazjalne. Jednak jak przyszedł ten dzień, ostatnie zakończenie roku szkolnego, tak naprawdę jedyne o czym marzyłam to zatrzymać czas, a nawet włączyć przewijanie do tyłu...

Trzy lata to bardzo mało, by poznać dobrze drugiego człowieka. Już pod koniec byliśmy tak zgraną klasą i nagle gdy tworzyły się te najlepsze wspomnienia, gdy razem przeżywaliśmy najwspanialsze chwile wszystko się skończyło. Każdy idzie w swoją stronę, wybierając najróżniejsze licea czy technika. Zaczną się nowe znajomości, które znowu zostaną przerwane za trzy, bądź cztery lata.
Niby taki krótki odcinek czasu w życiu, a jak zmienia wszystko!
Patrząc wstecz gimnazjum bardzo mnie zmieniło i jestem z tego zadowolona. Nabrałam charakteru, przestałam tak bardzo przejmować się czyimś zdaniem. Zaczęłam zauważać różnicę pomiędzy prawdziwymi przyjaciółmi a ludźmi, którzy tylko próbowali nimi być.

Teraz już kończą się wakacje, które nadal spędzałam z wieloma osobami z czasów gimnazjalnych. Wakacje się skończą i wszyscy naprawdę się rozejdziemy, by przeżyć kolejnych niesamowitych lat w kompletnie innym otoczeniu.
Najlepsze jest to, że teraz patrzę w przyszłość z wielką ciekawością i chęcią odgadnięcia co się za nią kryję. Za trzy lata, nie wiadomo kim mogę się stać!

Matura zdecyduje czy dostanę się na wymarzone studia.

Studia zaważą na mojej karierze.

Moje zachowanie i kontakt z drugim człowiekiem pokaże, jakich będę mieć przyjaciół, Może poznam niesamowitego chłopaka, z którym chciałabym spędzić resztę życia, a może tak skupię się na naukę, że nie będę mogła dostrzec prawdziwej miłości? 

To wszystko pokaże czas. Niesamowite, jak zagadka z dnia na dzień zostaje odkrywana i nie zawsze tak bardzo się nad tym zastanawiamy. 
Każda sytuacja i każda podjęta przez nas decyzja otwiera przed nami nowe możliwości. 

To my decydujemy kim jesteśmy, kim będziemy i kim chcemy być. Wszystko zależy tylko od nas Nie można spokojnie czekać w miejscu na jakiś cud, ponieważ jest zbyt leniwy, by przyjść. 
Trzeba samemu kroczyć w jego kierunku i sprawiać, by każdy dzień miał możliwość stać się małym cudem. 

czwartek, 20 sierpnia 2015

Coś nie tak?


Dlaczego w dzisiejszych czasach dziewczyny nie mają kompletnie poczucia własnej wartości? Puszczają się na prawo i lewo, a później mają pretensję do innych, że nie mogą znaleźć się w stałym, szczęśliwym związku.

Powód jest tylko jeden - nie szanują same siebie. I szczerze im bardzo współczuję, ponieważ inni zaczynają je źle postrzegać. Dziewczyny tylko na jedną noc - zabawić się i zostawić.
Jedynym licznikiem jakiego używają to ilu zaliczyły. Normalne? Nie sądzę.

Na ich miejscu byłabym zażenowana sama sobą i zdegustowana. Nie reprezentują sobą w ten sposób kompletnie nic. Najśmieszniejsze jednak jest to, że nie zdają sobie sprawy, że robią źle! Co więcej! Szczycą się tym jakie są i uważają się za lepsze od innych.

Zastanawia mnie tylko jedno: skąd bierze się to ich chore podejście do życia miłosnego? (jeżeli to, co robią można nazwać "miłosnym")
Słaba samoocena, którą próbują podbudować?
Próba zaimponowania?
Chęć zabawienia się?

Co czym w taki sposób można zaimponować?! NICZYM! Czy one nie widzą, że każdy facet widzi w nich tylko dziwkę i nigdy by nie  był zainteresowany w normalny sposób? 
Po prostu chcą się nimi zabawić i zostawić. A one liczą na coś więcej... Zabawne.
Zaczynają się wtedy użalać nad sobą "nigdy nie znajdę chłopaka, jestem okropna i nikogo nie pociągam, co mam zrobić?! Dlaczego mam takiego pecha?!"
No zastanówmy się wszyscy wspólnie? Co źle robisz?! WSZYSTKO!

Pragnę im wtedy wykrzyczeć prosto w twarz "Przestań się w końcu puszczać na prawo i lewo, to może ktoś zacznie cię traktować na poważnie?!" 

Niestety ich "wysokie" IQ i "wrodzona" inteligencja, która pewnie za żadne skarby nie dałaby rady określić co znaczy chociażby słowo "partycypować", bądź "autopsja", nie mogłaby zrozumieć o co mi chodzi i to właśnie ja wyszłabym na tą idiotkę.

Więc jednak czasem lepiej siedzieć cicho i modlić się w duchu, że kiedyś pójdą po rozum do głowy i się ogarną.
Jednak do tego czasu świnie zaczną latać, a ja stanę się święta.
Może jednak spróbuję im przemówić do rozsądku?

Żaden prawdziwy mężczyzna nie popatrzy na nie w taki sposób, jaki widzą na filmach. Czemu? Trafiają tylko na samych facetów, którzy nie zasłużyli na miano prawdziwego mężczyzny i czekają tylko, by wykorzystać okazję...

Współczuję im z całego serca, gdyż nie mają w sobie żadnych prawidłowych wartości, mylą znaczenie powodzenia u płci przeciwnej i tworzą błędny obraz prawdziwej miłości.
Jednak życzę im też, że w końcu coś się stanie i zaczną normalnie funkcjonować.

wtorek, 18 sierpnia 2015

Ciekawość to pierwszy stopień do piekła

Czy ktoś może mi w końcu wyjaśnić dlaczego każdy musi się interesować cudzym życiem, zamiast w końcu popatrzeć na swoje? Kontrolują każdy ruch, czekając kiedy w końcu się pomylisz i upadniesz. Zamiast pomóc się podnieść, będą jeszcze bardziej przyciskać do ziemi.

"Super, jestem aż tak interesującym człowiekiem, że inni muszą mnie szpiegować na każdym kroku!" - można pomyśleć, jeżeli ktoś jest naprawdę sarkastyczny.
No ale ile można!?
Rozumiem fakt, że nie każdego trzeba lubić, może z tego jednego głupiego powodu, że każdy jest inni, ma różne poglądy i charakter? Jednak coraz bardziej przekonuję się do tego, że nie dla wszystkim to jest takie dziecinnie proste.
Zamieszczając swoje dane na facebooku, dzieląc się swoimi zdjęciami na insagramie lub prawie co minute dodając jakiś tweet na tweeterze narażamy się na to, że ludzie będą nas kojarzyć, rozmawiać o nas, albo często zaglądać na nasz profil, by dowiedzieć się co lubimy lub gdzie i z kim chodzimy.
W tych czasach jest to normalne, że nie ma czegoś takiego jak pełna prywatność.
Ale błagam was! Jest tyle ciekawszych rzeczy do robienia, niż stalkowanie ludzi! To jest wręcz chore, gdy wiedzę jak co po niektórzy wręcz z chorą ciekawością interesują się innymi.

Żeby dyktować życie innym, najpierw zajmij się swoim!

Jak Ci coś nie pasuje, po prostu zostaw obraźliwe komentarze dla siebie, zamiast je rozprzestrzeniać. Jak nie podoba Ci się czyjś styl ubierania, po prostu nie oceniaj. To nie ty to nosisz, tylko ktoś inny. Nic ci się nie stanie, jak chociaż raz w życiu zamilkniesz i zastanowisz się dwa razy nad czymś.

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Wszystko co dobre, szybko się kończy


Powiedzenie "szczęśliwi czasu nie liczą" idealnie pasuje do czasu wakacji, kiedy to nie wiemy, który jest dzisiaj dzień tygodnia, a godzina dwunasta po południu zamienia się w godzinę poranną.
Jedyne, co boli najbardziej w tej dwumiesięcznej przerwie to, że się kończy. Do września zostały dwa tygodnie. Tylko dwa tygodnie, które również szybko przeminą stając się tylko i wyłącznie wspomnieniami. 


Myślę, że świetnym rozwiązaniem będzie wstawać wcześniej, by na śniadanie jeść śniadanie zamiast obiadu. Dzień będzie wydawał się dłuższy i na większość planów będziesz mięć czas.
Zacznij realizować swoje postanowienia wakacyjne, jeżeli takowe masz. Nie masz? Na co czekasz! Jeszcze masz chwilę, by spisać je na kartce i krok po kroku zbliżać się do celu. 
- przeczytać co najmniej pięć książek
- poznać nowe osoby
- iść na plaże/nad jezioro
- zwiedzać! odkrywać nowe miejsca
- spędzać więcej czasu ze znajomymi, niż bezsensownie gapić się w ekran monitora
- posprzątać w pokoju
- przeżyć niesamowite przygody
- założyć dziennik, w którym znajdą się śmieszne historie z tych wakacji, twoje przemyślenia, marzenia, itp.
To jest tylko kilka pomysłów na to, by Twoje wakacje były niezapomniane, jeżeli już nigdzie nie wyjeżdżasz i nie wiesz co zrobić z czasem wolnym.

Korzystaj z młodości, bo z każdym dniem jesteś coraz straszy! 

Nie warto żałować, czegoś, czego się nie zrobiło.
Masz ochotę zacząć nagrywać na yt? Pisać bloga? Zacząć pracę nad jakimś swoim dziełem, bądź chciałbyś spróbować czegoś nowego? 

Zrób to TERAZ. Wakacje to najlepszy czas, by zająć się czymś, co nas uszczęśliwia. W roku szkolnym - uwierz - nie będziesz mieć tyle czasu wolnego, by w stu procentach realizować swoje marzenia, które potrzebują dużo zaangażowania. 


Dla Natalii, która wiem, że ma dużo planów i pomysłów - JUST DO IT, wakacje nie trwają wiecznie!

piątek, 14 sierpnia 2015

Prawdziwy przyjaciel?

Nie rozumiem tego, jak ludzie mogą być tak bardzo egoistyczni i zaślepieni własną osobą. Wszystko, co jest stworzone, jest dla nich, a cały świat został tylko i wyłącznie stworzony na ich potrzeby. Nie zauważają nic poza czubkiem swojego nosa, co najgorsze, nie widzą w tym nic złego. Myślą, że tak właśnie wygląda życie - coś chcą, więc inni muszą to im dać. Przy takich osobach nawet nie ma możliwości powiedzenia własnego zdania. Liczy się tylko to, co oni myślą i co czują. Samopoczucie innych nie ma żadnego znaczenia. Największe znaczenie ma "ja". Słowa takie jak proszę, dziękuję, przepraszam, zostały zastąpione "natychmiast".
Myślą, że martwią się o innych pytając sporadycznie "co słychać?", lecz przecież nie czekają na odpowiedź, a wręcz odpowiadają sami.
Wysługują się innymi, mimo, że ci nie zawsze mają tego świadomość.
Uważają, że są empatyczni i że zdanie innych jest bardzo ważną częścią ich samych.
Bzdura.
Dla nich liczy się tylko jedna osoba "JA" - tylko ona ma najwięcej do powiedzenia, najpoważniejsze problemy i najbardziej potrzebuje wsparcia i pomocy innych.
To już nie jest smutne, ale bardzo denerwujące.
Ludzie zaślepieni własną osobą, nie zdający sobie sprawy o istnieniu drugiego człowieka. 

czwartek, 13 sierpnia 2015

Zwyczajni niezwyczajni

Siedząc na jednym z niewygodnych krzeseł zatłoczonego autobusu, po raz kolejny zaczęłam się obwiniać, że nie zabrałam ze sobą słuchawek do telefonu. Przez ten jakże wielki błąd zostałam skazana tylko i wyłącznie na jedną rzecz - myślenie o swoim życiu.
Tego dnia poznałam wiele osób, wiekiem zbliżonym do mojego. Każdy powiedział kilka zdań o sobie, co robi, czym się interesuje, jakie to wielkie ma pasje. Kiedy nagle zapadła cisza, oznaczająca moją kolej, nie wiedziałam co powiedzieć oprócz tego, jak mam na imię.
Większość nastolatków wie doskonale do czego zostali stworzeni, w czym są dobrzy, co przynosi im satysfakcje. Chodzą od małego do szkoły baletowej, bądź muzycznej. Trenują sztuki walki, zawodowo uczą jeździć się na łyżwach. Śpiewają, recytują, jeżdżą konno, malują lub tańczą. Wygrywają multum konkursów w jakże dobrze znanej im dziedzinie, a ich pokój zasłany jest milionami medali, dyplomów i innych wyróżnień.
Czy jestem jak oni? Nie.
Chciałabym być? Po części tak.
Marzę o tym, by znaleźć w sobie jakąś głębszą pasję. Jedyną rzeczą w jaką wydaję mi się jestem dobra, to pisanie. Lecz pisać każdy może. Większość z nas pisało pamiętniki, głupkowate opowiadania, lub streszczenia swoich pięknych snów, by ich nie zapomnieć. Dosłownie każdy w tych czasach może założyć bloga, napisać książkę i ją wydać. Lecz tylko bardzo utalentowany pisarz, wzruszy czytelnika ukazując mu szeroką paletę emocji.
Czytanie książek, słuchanie muzyki, oglądanie filmów, czy seriali jest tak powszechnie znaną czynnością, czy formą hobby. Jednak czy daje nam to satysfakcję?
Mi osobiście nie. Zawsze chciałam czegoś więcej, coś co sprawiłoby, że jestem z tego dumna i chcę o tym opowiadać.
Czasem jest to załamujące, że nic mnie nie wyróżnia od innych.
A jednak coś jest.
Nie liczy się to, ile medali mamy zawierzonych na ścianach, ile dyplomów zostało oznaczonych naszym nazwiskiem, albo jak dużo uścisków gratulacji otrzymaliśmy.
Każdy z nas jest wyjątkowy. Może własnie do Ciebie ludzie przychodzą po rady, tylko Tobie się zwierzają, bo wiedzą, że można Ci zaufać? Ciekawie opowiadasz i większość ludzi z Twojego otoczenia uwielbia Cię słuchać? Nie dość, że umiesz dany przedmiot, jako jedyny w klasie umiesz go w prosty i przystępny sposób wytłumaczyć? Masz ładny charakter pisma, dzięki czemu to właśnie Ciebie proszą o pisanie w pracach grupowych.
Nie pracowałeś na ten sukces, nie szkoliłeś się w tym kierunku i nie spędziłeś wielu lat na praktyce.
Po prostu.
Robisz coś dobrze nie tylko dla siebie, ale też innym przynosi to korzyści.
Zwykłe rzeczy, o których często zapominamy, gdyż giną w natłoku tych "wielkich" osiągnięć. A jednak, również są ważne.

Nie każdy Cię kojarzy, nie każdy zna Twoje imię i nie każdy wie co robisz w życiu. Cały świat nie krzyczy na Twoją cześć. Jest jednak grupa ludzi - rodzina, znajomi, dla których jesteś całym światem. Nie musisz być wielkim wirtuozem, czy zdobyć czarny pas w karate. Jesteś po prostu sobą, nikogo nie udajesz, przez co jesteś wyjątkowy. Nie ma drugiej osoby takiej jak Ty. Zawsze znajdzie się rzecz, która odróżni Cię od pozostałych, coś wartego uwagi. 

Jeszcze nie jeden raz w życiu spotkamy osoby mądrzejsze, ładniejsze, czy bardziej pewne siebie od nas. Nie możemy jednak zatracić się w tym. Należy kroczyć zdecydowanym krokiem przed siebie i nie zapominać o ty, że jesteśmy jedyny w swoim rodzaju i nawet drobna rzecz, może być wielką.

wtorek, 11 sierpnia 2015

Złośliwość rzeczy martwych

Jak często, kiedy bardzo Ci się spieszy na autobus, akurat klucz do Twojego mieszkania, który codziennie bez problemu zamykał drzwi, dzisiaj uznał to za zbyt skomplikowanie? W pracy, czy w szkole, wypisuje Ci się jedyny długopis jaki masz. Bardzo pilnie potrzebujesz sprawdzić pocztę, ale właśnie w tym momencie Twój laptop postanowił się długo nie włączać. Ekran telefonu się zaciął, przez co klikasz na niego jak opętana i nagle zaczyna działać, właśnie w tym momencie, gdy przez przypadek dzwonisz to największego przystojniaka, jakiego znasz, bądź do znajomej, z którą jesteś bardzo pokłócona. Aparat, którym codziennie robiłaś zdjęcia się zepsuł (w moim przypadku został zgryziony przez mojego kochanego psa), a drukarka, niezmiernie potrzebna do wydrukowania ważnej pracy nawet nie odpowiada, bądź skończył się tusz. 
Każdy zna to uczucie, gdy już trzy "spokojne" wdechy i wydechy nie wystarczają i jedyne co chcemy to zapaść się pod ziemie przez serię kompromitujących wydarzeń, kumulujących się jak na złość w jednym dniu, zamiast rozłożyć się równomiernie w czasie. 

Nie mam pojęcia co mogę doradzić w takiej sytuacji, ponieważ sama wylewam z siebie wtedy siódme poty, gdy wszystko wokół zaczyna ze mnie szydzić i komplikować mi życie... 
Może powinniśmy po prostu zacząć się z tego śmiać, mimo, że w tym nie ma nic zabawnego? Może kiedy zaczniemy od kłamstwa, później zaczniemy uznawać go za prawdę? 

Macie jakieś podobne historie? Na pewno z biegiem czasu wydają się komiczne i już nie takie okropne! Podziel się tym w komentarzu :)
Dlaczego dziś taki post? Proste pytanie, prosta odpowiedź - złośliwość rzeczy martwych! 

Do zobaczenia w następnym poście! 


poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Na początek!

Podobno początki są trudne. BZDURA! Są jeszcze gorsze! Nie wiadomo od czego zacząć, za co się zabrać, jaki będzie najlepszy sposób...
Jednak mówiąc o początkach wiem jedno na pewno - zawsze trzeba spróbować.
Zastanawiając się, co jest gorsze: nie podjęcie próby, czy porażka?
Odpowiedź jest prosta (niestety nie dla każdego) - NIE PODJĘCIE RYZYKA!
Po co od razu na wstępie coś z góry przekreślić? Kompletnie bezsensowne. Jest przecież aż pięćdziesiąt procent, że jednak się uda. Nie warto marnować czasu na rozmyślanie "A co by było jednak, jakbym spróbował/spróbowała?"
Najokropniejszą rzeczą jaką można zrobić to nie żałować tego, że coś się zrobiło, tylko właśnie, że się nie podjęło nawet próby.
Dlatego właśnie w końcu zmobilizowałam się i założyłam tego bloga.
Uda mi się - świetnie. Nie uda - trudno.
Ważne, że spróbowałam i zobaczyłam jak to jest.

Kompletnie nie wiem o czym będę pisać, to wyjdzie w praniu. Pewnie o wszystkim i o niczym ;)
Mam zamiar jednak czasem właśnie tak popisać i kogoś zmotywować, czasem doradzić lub odradzić, albo zrobić coś DIY.

Morał: BIERZCIE SIĘ DO ROBOTY, ŻEBY PÓŹNIEJ NIE ŻAŁOWAĆ, ŻE SIĘ NIE SPRÓBOWAŁO! 

Do zobaczenia w następnym poście ;)