wtorek, 11 sierpnia 2015

Złośliwość rzeczy martwych

Jak często, kiedy bardzo Ci się spieszy na autobus, akurat klucz do Twojego mieszkania, który codziennie bez problemu zamykał drzwi, dzisiaj uznał to za zbyt skomplikowanie? W pracy, czy w szkole, wypisuje Ci się jedyny długopis jaki masz. Bardzo pilnie potrzebujesz sprawdzić pocztę, ale właśnie w tym momencie Twój laptop postanowił się długo nie włączać. Ekran telefonu się zaciął, przez co klikasz na niego jak opętana i nagle zaczyna działać, właśnie w tym momencie, gdy przez przypadek dzwonisz to największego przystojniaka, jakiego znasz, bądź do znajomej, z którą jesteś bardzo pokłócona. Aparat, którym codziennie robiłaś zdjęcia się zepsuł (w moim przypadku został zgryziony przez mojego kochanego psa), a drukarka, niezmiernie potrzebna do wydrukowania ważnej pracy nawet nie odpowiada, bądź skończył się tusz. 
Każdy zna to uczucie, gdy już trzy "spokojne" wdechy i wydechy nie wystarczają i jedyne co chcemy to zapaść się pod ziemie przez serię kompromitujących wydarzeń, kumulujących się jak na złość w jednym dniu, zamiast rozłożyć się równomiernie w czasie. 

Nie mam pojęcia co mogę doradzić w takiej sytuacji, ponieważ sama wylewam z siebie wtedy siódme poty, gdy wszystko wokół zaczyna ze mnie szydzić i komplikować mi życie... 
Może powinniśmy po prostu zacząć się z tego śmiać, mimo, że w tym nie ma nic zabawnego? Może kiedy zaczniemy od kłamstwa, później zaczniemy uznawać go za prawdę? 

Macie jakieś podobne historie? Na pewno z biegiem czasu wydają się komiczne i już nie takie okropne! Podziel się tym w komentarzu :)
Dlaczego dziś taki post? Proste pytanie, prosta odpowiedź - złośliwość rzeczy martwych! 

Do zobaczenia w następnym poście! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz